Od pierwszego dnia zapewnialiśmy, że nie ma mowy o żadnym zabieraniu i że wszystkie wątpliwości Komisji wyjaśnimy. Staraliśmy się też wyjaśnić, że tego typu działania Komisja podejmuje często wobec wielu krajów członkowskich. I że po prostu takie ma procedury: gdy pojawia się wątpliwość, następuje zamrożenie.
To, na czym Brukseli zależało najbardziej, to pewność, że pieniądze z unijnego budżetu nie są w Polsce wydane na projekty skażone korupcją (w tej sprawie toczy się postępowanie prokuratorskie), oraz że procedury wyboru dużych inwestycji są zgodne z ustalonymi wcześniej (i zaaprobowanymi przez KE) procedurami.
Potrzebnych informacji Komisji dostarczyliśmy, a tam gdzie to było niezbędne, wspólnie z Ministerstwem Administracji i Cyfryzacji wdrożliśmy plan naprawczy. Co równie ważne, zamrożenie refundacji przez KE nie oznaczało, że prace nad projektami zatrzymały się. One były wciąż realizowane, tyle tylko, że poniesionych wydatków w 7. osi i w działaniu 4.5 nie mogliśmy rozliczać z KE w celu dokonania refundacji.
Teraz – gdy wszystkie wątpliwości już korzystnie rozwialiśmy i gdy płatności będą formalnie odblokowane – wyślemy do Brukseli całą, gotową paczkę "poświadczeń wydatków". Rozliczymy z Komisją Europejską co najmniej pół miliarda zł, zapewniając tym samym pełną realizację tegorocznego planu (z nadwyżką).
