Teraz Polacy

Najlepszą inwestycją Polski dziś jest inwestycja w nas, Polki i Polaków. I to jest cel rządu na kolejne lata

1.


Reformy nigdy nie są i nie powinny być celem samym w sobie. Każda zmiana, jaką proponują rządzący, powinna ułatwiać ludziom życie, a nie je utrudniać. Ma być dla ludzi, nie przeciw ludziom. Ma być, mówiąc najkrócej, owocem „polityki troski”. Dlatego program, jaki wyznaczyła sobie na rok 2014 ekipa Donalda Tuska, rozczaruje zawodowych rewolucjonistów. Zawód poczują także ci, którzy chcieliby szarpnąć cuglami tak, by społeczeństwo dobitnie przekonało się, kto tu rządzi.

Platforma nikogo szarpać nie zamierza. W styl działania rządu PO wpisany jest ideowy pragmatyzm. W tej koncepcji najważniejsze nie są doktryny, ale elastyczne myślenie i działanie, gdyż celem jest dobór takich środków polityczno-ekonomicznych, by móc efektywnie rządzić państwem, i by każdego dnia podejmować działania, które podnoszą jakość życia ludzi.

Dla rządu Donalda Tuska nie jest tak ważne, czy dane rozwiązanie zaczerpnięto z manifestu socjaldemokratycznego czy liberalnego, katolickiej nauki społecznej czy konserwatywnej. Liczy się to, czy rząd rozwiązuje problem w sposób możliwie zbliżony do optymalnego.

Strategiczną wizją rządu – którą przed kilkoma dniami przedstawił premier – jest poprawa jakości życia, satysfakcja ludzi. To nowa filozofia rządzenia, która polega na zmianie priorytetów. Rząd nie obiecuje, że ruszy z posad bryłę świata, ale że wykona kilkanaście różnych (niekiedy bardzo różnych) zadań. A te na końcu złożą się w jeden efekt: lepsze życie.

2.

Przez ostatnie dwie dekady udało nam się zbudować państwo, które Zachód podziwia, a Wschód chce naśladować. Hasło „Teraz Polska” jest symbolem sukcesu i wynikiem naszego, wspólnego trudu. Jest też wyrazem naszej mocnej pozycji w Europie, znakiem przewidywalności w oczach świata. Jest znakiem solidnego i przyjaznego wobec sąsiadów kraju.

Teraz nadszedł czas na drugi krok w rozwoju Polski. Czas, by hasło „Teraz Polska” zastąpić hasłem „Teraz Polacy”. Pochwały formułowane przez zachodnich polityków i ekspertów, jak wielki, cywilizacyjny skok Polska dokonała, nie przekreślą faktu, że wielu z nas nadal nie jest zadowolonych z rodzimej codzienności. Powiedzmy to wprost: sukces kraju odzwierciedla się nie tylko w międzynarodowych rankingach i pochwałach (choć tak lubimy ich słuchać), ale w samopoczuciu przeciętnego Kowalskiego. W tym, jak ocenia on swoją sytuację życiową i materialną. I jakie żywi nadzieje, gdy myśli o przyszłości.

W ubiegły piątek rząd PO-PSL ogłosił, co konkretnie zamierza zrobić, żeby Polacy chętniej mówili: „W Polsce dobrze się żyje”.

Rząd wieloma metodami, i dobierając różne narzędzia polityczno-ekonomiczne, chce sprawić, by Polki i Polacy także we własnym portfelu dostrzegli gospodarcze ożywienie. I że państwo jest gotowe wziąć na siebie część obowiązków, które do tej pory składano na barkach obywateli. Co zatem tworzy ten nowy pakiet, który nazywamy roboczo „Teraz Polacy”?

3.

Oto kluczowe propozycje. Darmowy, jeden i taki sam podręcznik dla wszystkich pierwszo- i drugoklasistów (nie zmieniający się co rok, jak to dziś bywa) to kilkaset złotych oszczędności dla każdego rodzica 6-, 7- i 8-latka.

Ogólnopolska Karta Dużych Rodzin w całym kraju wprowadzi przywileje znane już w niektórych miastach, powiększone o zniżki na chociażby kolej.

Wypełnienie PIT-a przez fiskusa i pozostawienie obywatelowi jedynie akceptacji (za pośrednictwem strony internetowej) to odciążenie od dotychczasowej mitręgi.

Wprowadzenie zasady, że działalność gospodarczą można rozpoczynać już w dniu wpisania nowej firmy do KRS oznacza łatwiejszy start dla przedsiębiorców-debiutantów. Podobnie jak nisko oprocentowana podwyżka dla studentów (do 70 tys. zł) na uruchomienie własnego biznesu.

Rząd ma też propozycję dla młodych, którzy wolą być pracownikami zamiast pracodawcami. Otrzymają bon stażowy o wartości 10 tys. zł, z którym każdy młody człowiek rozpocznie poszukiwania pracodawcy.

Kluczowym w tym projekcie, który można nazwać „Pakt dla młodych”, jest również Fundusz Mieszkań Komunalnych: 5 mld złotych z Banku Gospodarstwa Krajowego, przeznaczonych na budowę 20 tys. mieszkań pod wynajem.

Innymi słowy: państwo nie chce wymagać tylko od ludzi, za to musi zacząć wymagać od siebie. Jest to jasny przekaz premiera dla całej administracji publicznej i państwowych instytucji, że to nie obywatel jest dla państwa, ale państwo dla obywatela.

4.

Pośród zadań, które stawia sobie rząd do „załatwienia” w 2014 r. jest likwidacja tych dzisiejszych patologii, by zabezpieczyć sytuację życiową ludzi jutro. Część tych zmian na pewno wzbudzi kontrowersje i prawdopodobnie krytykę ze strony naiwnych dogmatyków, którzy nadal wierzą – mimo brutalnej weryfikacji rzeczywistości – że niewidzialna ręka rynku załatwi wszystkie problemy (tak jak zrobiła to w świecie, gdy w 2008 r. wybuch kryzys…).

Rząd proponuje nowe zasady oskładkowania zleceń. Obecnie oskładkowana jest jedna umowa – co rodzi patologie. Ekipa Donalda Tuska proponuje, by w przypadku, gdy pracownik ma podpisanych wiele umów-zleceń, oskładkowane były wszystkie na poziomie takim, jak oskładkowanie płacy minimalnej na umowie o pracę.

Owszem, umowy cywilno-prawne są potrzebne na rynku, ale nie mogą być normą. Zatrudnienie pracowników (przez lata) na umowach zlecenie może na krótką metę zwiększać konkurencyjność firmy – ale generuje też gigantyczny problem na przyszłość. Bo ci pracownicy pewnego dnia przejdą na emeryturę. Kto i z czego im ją wypłaci, skoro przez lata od ich zarobków nie były odprowadzane składki?

Drugie zadanie, którego celem jest likwidacja istniejącej patologii, to zmiany w prawie zamówień publicznych. Zmierzają one w kierunku ograniczenia „konkurencyjności” niektórych firm, opartej na pracownikach zatrudnionych na umowie-zlecenie. Teraz to firmy, które dają swoim pracownikom większe bezpieczeństwo (w postaci umowy o pracę), wreszcie przestaną być na straconej pozycji w przetargach.

5.

Oczywiście legion komentatorów prawdopodobnie zapyta: dlaczego dopiero teraz?

Odpowiedź jest prosta. Po pierwsze, ostatnie pięć lat to czas najgorszego od niemal wieku kryzysu gospodarczego. Państwo po prostu miało mniej pieniędzy (co nie oznacza, że dziś ma ich nieskończoną ilość!). Zadanie rządu polegało nie tylko na tym, by się przed kryzysem obronić, ale i na tym, by – mimo kryzysu i wyborów parlamentarnych w 2011 r. – zagwarantować wzrost, rozwój i polityczną stabilność. I to się udało.

Po drugie, w pierwszych kilku latach priorytetem rządu było nadrobienie strukturalnego zaniechania poprzedników. Priorytetem była budowa podstawowej infrastruktury. I przy wszystkich błędach, dziś mamy 2805 km autostrad i dróg ekspresowych. Wszystkie miasta wojewódzkie posiadają nowoczesne oczyszczalnie ścieków, zbudowano gigantyczne magazyny gazowe, kończy się budowa gazoportu w Świnoujściu i II linii metra w Warszawie. Powstały tysiące Orlików, setki nowych przedszkoli i szkół itp.

Jasne, że budowa infrastruktury nie jest jeszcze dokończona. W ubiegły piątek wicepremier Elżbieta Bieńkowska zapowiedziała start budowy brakujących odcinków dróg. Już rozpisano przetargi na Południową Obwodnicę Warszawy, zakończenie połączenia autostrady A2 i A1 na odcinku Bydgoszcz – Nowe Marzy, S3 od Legnicy na południe, S5 na odcinku Wrocław – Poznań – Bydgoszcz, S8 Radziejowice – Białystok, S7 zarówno na północ, jak i na południe od Warszawy, łącznie z obwodnicami Radomia, Jędrzejowa i kawałek „Zakopianki”, S17 Warszawa – Lublin, S19 Rzeszów – Lublin i S51 Olsztyn – Olsztynek. Do końca marca zostanie ogłoszony przetarg na budowę autostrady A1 na odcinku Pyrzowice – Częstochowa wraz z obwodnicą tego miasta.

6.

Jednak to nie beton i stal, już nie tylko „Polska w budowie” stają się głównym priorytetem, ale właśnie ludzie. „Teraz Polacy”. Bo najlepszą inwestycją Polski dziś, jest inwestycja w nas, Polki i Polaków. To jest cel rządu na kolejne lata. Mówiąc „Teraz Polacy”, rząd zapewnia Polsce zrównoważony rozwój. Mówiąc „Teraz Polacy”, buduje przyzwoite i solidarne społeczeństwo. Mówiąc „Teraz Polacy”, kładzie nacisk na podnoszenie jakości życia. Mówiąc „Teraz Polacy”, chce budować kraj, w którym dobrze czuje się i ośmiolatek, i osiemdziesięciolatek – najmłodsi, dorośli i seniorzy. I nie jest to żadna wielka wizja, ale zadanie, które – jak nigdy dotąd – jest do zrobienia. Jest na wyciągnięcie ręki.

[Artykuł napisany wspólnie przez Jarosława Makowskiego, publicysta, filozof, szef Instytutu Obywatelskiego oraz Konrad Niklewicza, doradcę PO RP, współpracownika IO
Trwa ładowanie komentarzy...